Rozwój dziecka

Metoda Vojty z Editą Knotkovą

Vojtova metoda s Editou Knotkovou

Metoda Vojty - straszak czy pomocnik?


Metoda Vojty, czyli „Vojtovka”, to w czeskich realiach metoda bardziej niż znana, stosowana i sprawdzona przez długie lata. Jest to ćwiczenie odruchowe, najczęściej używane u niemowląt. Ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Spróbujmy wspólnie odpowiedzieć na najważniejsze pytania, które się z nią wiążą, i zajrzyjmy nieco „pod podszewkę” tej techniki.


Co to jest? Jak to właściwie działa?


Pozwolę sobie dla wyjaśnienia trochę sięgnąć do historii tej metody - aż do jej powstania. Profesor Vojta zauważył wtedy (i właściwie zupełnym przypadkiem), że gdy u jednego z neurologicznie dotkniętych dzieci naciśnie się na ramiona, kolana mu się uginają i dziecko upada. A ponieważ był człowiekiem bardzo dociekliwym, zaczął zgłębiać te ruchowe powiązania i prawidłowości. Empirycznie sprawdzał, jak drogi nerwowe dzieci z uszkodzeniami neurologicznymi reagują na to, gdy podnosi im głowę, zgina nogi, uciska punkt nacisku. Odkrył w ten sposób, że na ciele istnieją punkty, które przy ustawieniu ciała w określonej pozycji zawsze wywołują te same ruchy. I na tych obserwacjach opiera się
metoda Vojty. Mówiąc bardzo prosto, można stwierdzić, że potrafimy prowokować dokładnie opisaną motorykę z opisanych pozycji poprzez stymulację stref odruchowych - krótko mówiąc, możemy przekonać ciało, aby wykonało ruch, którego potrzebujemy, nawet jeśli mózg nie potrafi takiego ruchu (czy programu motorycznego) wykonać albo go nie używa. Kiedy metoda Vojty jest wskazana? Czy powinno się nią leczyć wszystkie niemowlęta? Metoda Vojty jest przede wszystkim stosowana u dzieci, u których zdiagnozowano pewien stopień klinicznej diagnozy określanej jako Centralne Zaburzenie Koordynacji - CKP. Diagnostyka odbywa się na podstawie kompleksowego badania neurologicznego przez neurologa lub fizjoterapeutę. Metoda Vojty jest wskazana przy CKP stopnia 3 i 4. U mojego dziecka nie zdiagnozowano CKP, a mimo to ćwiczymy „Vojtovkę”. Czy to źle? Dzieci z CKP nie są jedyną grupą, u której stosuje się Vojtovkę. Znacznie częściej
stosuję metodę Vojty u młodszych dzieci. Im bardziej niedojrzały mają układ nerwowy, tym skuteczniejsza jest metoda Vojty, wcześniejsze podjęcie terapii problemu i krótsza konieczność ćwiczeń, ponieważ deficyt ruchowy nie ma czasu się utrwalić i dalej rozwija się prawidłowo. Do tej kategorii należą też dzieci przedwcześnie urodzone - są automatycznie zagrożone mniej idealnym rozwojem, dlatego mogą być wskazane do „Vojtovki” nawet bez jakiejkolwiek diagnozy. Metoda Vojty jest też stosowana na podstawie diagnostyki, gdy dziecko jest „ubogie ruchowo”, chciałoby wykonać dany ruch, ale jego ciało z jakiegoś powodu mu na to nie pozwala. Metoda Vojty może wzbogacić zmienność ruchu o potrzebny wzorzec ruchowy, a tym samym umożliwić dalszy rozwój.


Zaczęliśmy ćwiczyć Vojtovkę, jak długo będziemy ją ćwiczyć?


Na to pytanie nie może odpowiedzieć nikt - czasem nawet Twój terapeuta. Są dzieci, które ćwiczą kilka tygodni, są dzieci, które muszą ćwiczyć kilka miesięcy. Niektórych z terapii nigdy całkiem „nie odstawimy”. Ogólnie zależy to od diagnozy dziecka, powodu, dla którego ćwiczycie, oraz od stopnia nasilenia zaburzenia.

Ogólnie łatwiej pracuje się z niemowlęciem, które jest malutkie i ma bardzo niedojrzały układ nerwowy, niż z maluchem, który ma już utrwalone wzorce ruchowe i dużą siłę. Dziecko przy Vojtovce krzyczy, czy to konieczne? Czy je to boli? Metodą Vojty zmuszamy dziecko do wykonywania ruchu, którego jego ciało samo nie potrafi wytworzyć. Zazwyczaj mówię rodzicom, że też by na mnie krzyczeli, gdybym teraz zmusiła ich do zrobienia trzydziestu pajacyków. A niemowlę nie potrafi nam inaczej powiedzieć, że ta „siłownia” mu się nie podoba. Intensywność ćwiczeń ustala się indywidualnie - od bardzo delikatnej stymulacji u niemowląt z refluksem i wcześniaków, aż po „porządny wycisk” u ośmiomiesięcznego malucha.
Zawsze trzeba ocenić, czy „mniejszym złem” jest to, że dziecko będzie 4 razy dziennie płakać podczas terapii, czy też przez większą część dnia będzie sfrustrowane tym, że nie potrafi wykonać ruchu, który chciałoby zrobić, ale ciało mu w tym przeszkadza. U dzieci centralnie zdrowych (bez uszkodzeń neurologicznych)
dobrze prowadzona metoda Vojty może pomagać bardzo szybko i nawet z płaczących i niezadowolonych niemowląt potrafi zrobić znów spokojne dzieci.


Czy istnieją inne podejścia niż Vojtovka? Dlaczego właśnie Vojtovka, a nie coś innego?


Vojtovka jest w swojej ojczyźnie bardzo rozpowszechnioną metodą i śmiem twierdzić, że także dość często nadużywaną. Zawsze powinna być wskazana po dokładnym badaniu, a ćwiczącemu rodzicowi należy zapewnić odpowiednie wsparcie i zawsze musi on zrozumieć, dlaczego pomagamy niemowlęciu Vojtovką, jak to zrobimy i czego próbujemy osiągnąć. To niezwykle wymagająca metoda dla rodzica i dziecka, ale w niektórych aspektach jest naprawdę niezastąpionym cudem. To bowiem naprawdę jedyna metoda, która daje nam bezpośredni dostęp do centralnego układu nerwowego dziecka i bezpośrednio mówi mózgowi, w jaki sposób ma się poruszać. A tego niestety jak dotąd nie da się zastąpić żadnym innym podejściem.
Jeśli dziecko ma drobniejszy problem, zwykle nie trzeba sięgać po metodę Vojty i można mu pomóc także za pomocą metod z ACT, koncepcji Bobath lub innych metod. Najlepiej jest łączyć metody i dopasować terapię do dziecka indywidualnie, wybrać z różnych koncepcji dokładnie to, czego potrzebuje. Zawsze dbajcie o to, aby Wasz terapeuta miał odpowiednie wykształcenie.


Kilka słów na zakończenie:
Nie mogę nie dodać na koniec osobistego doświadczenia z metody Vojty z perspektywy rodzica. Mój syn urodził się z asymetrią ułożeniową i sama z roli terapeuty nagle znalazłam się w roli ćwiczącej mamy. Widziałam, jak nie potrafi skutecznie oprzeć się na jednej rączce i jak go to złości. Zawsze był trochę „na granicy” i nawet przy prawidłowym noszeniu po prostu nie rozwijał się symetrycznie, więc trzeba mu było pomóc Vojtovką. Aż do okresu samodzielnego raczkowania przeszedł cztery intensywne kilkutygodniowe „wejścia Vojty”, kiedy za każdym razem tylko pomagałam mu przejść przez blokadę ruchową, a potem znów go „zostawiałam w spokoju”. W czasie intensywnych ćwiczeń było to trudne głównie organizacyjnie - nagle cały dzień kręcił się wokół ćwiczeń, dziecka nie da się zostawić nikomu do pilnowania, na wizyty tylko do znajomych, którzy rozumieją, że pożyczę stół i przećwiczę u nich płaczące dziecko. Niemowlę przyzwyczaja się, wie, że gdy tylko zaklaszczę, to ma już ćwiczenia za sobą i może znów
się bawić, i szybko się uspokaja. Widzę, że potrafi osiągnąć swój cel bez frustracji - a to warte jest całego wysiłku i niewygód.

Zobacz więcej

Děti a domácí mazlíčci
Kojit či nekojit miminko

Napisz komentarz

Ta strona jest chroniona przez hCaptcha i obowiązują na niej Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi serwisu hCaptcha.